Ognie Wielkanocne. Wielkanocne zwyczaje SerbołuŜyczan


Jatšy w Serbach  - Wielkanoc u SerbołuŜyczan

Obyczaje były i są dla SerbołuŜyczan jak i dla wszystkich innych narodów wyrazem ich
kultury, sposobu bycia, pragnień i nadziei, radości Ŝycia i humoru. Obyczaje wywodzą się z
otoczenia socjalnego wspólnoty wiejskiej.
Mają swoje stałe miejsce w cyklu ŻYCIA, noszą znamiona kościelnego
roku kalendarzowego i stanowią jednocześnie punkty kulminacyjne Ŝycia rodzinnego.
Serdecznie Państwa zapraszamy do obchodów naszych świąt. Przy tej okazji prosimy zajrzeć
na nasze dwujęzyczne ŁuŜyce. Zapewniamy, iŜ pozostawią Państwu niezatarte wraŜenie.
Wielkanoc w Ślepiańskiej parafii kościelnej
Leńka Nowakowa z Równego koło Slěpego opowiada:
Mam siedmioro wnucząt. Sięgając pamięcią do dzieciństwa mogę powiedzieć, Ŝe czas
przedwielkanocny nie zmienił swoich tradycji po dzień dzisiejszy.
Niedziele postne. JuŜ cztery niedziele przed Wielkanocą zaczynamy o niej myśleć. Niedziele
postne wskazują nam do niej drogę. W gospodarstwach domowych przeprowadza się
gruntowne porządki, kaŜdy nowy banknot 10-cio lub 20-to markowy odkładany jest na dar
dla chrześniaków.
Wielki Piątek. Wielki piątek jest dla SerbołuŜyczan ewangielickich z okolic Ślepego
doniosłym świętem religijnym. W tym dniu wolno wykonywać tylko prace domowe, naleŜy
się strzec hałaśliwych czynności, nie wolno stukać, piłować, ani głośno wołać.
Przyjęło się, Ŝe jeden z członków rodziny uczestniczy w Wielki Piątek w naboŜeństwie.
Po śniadaniu wszyscy zabierają się do woskowania pisanek. Często zasiada przy stole
kuchennym pięć, sześć osób, aby nanosić skrzętnie, z fantazją! entuzjazmem co wymyślniej
sze wzory na skorupkę jajka, uzyskując nierzadko istne dzieła sztuki. Im pisanki są
piękniejsze i barwniejsze, tym bardziej świadczy to o przychylności i Ŝyczliwości rodziców
chrzestnych dla chrześniaków.
Wielka Sobota. W sobotę Wielkanocną piekę wielkanocny kołacz a u piekarza kupuję
plecione bułki i pierniki. Dla kaŜdego chrześniaka przygotowuję dar: po jednej plecionce i
jednym wielkim pierniku, i dla kaŜdego datek na ksiąŜeczkę oszczędnościową. Następnie
przygotowuję sobie odświętny strój kościelny i biorę kąpiel; kaŜdy z nas chce przecieŜ uczcić
Święto Wielkanocne w całkowitej czystości na ciele i duszy.
Wieczorem trzeba pozamykać wszystkie wrota do stajni, obory, stodoły, drzwi do
przybudówki czy garaŜu, nawet furtki do ogrodu i na podwórko. W noc wielkanocną chłopcy
psocą bowiem i płatają figle.
Wyjmują z zawiasów bramy, furtki, deszczułki z płotu, zapychaj ą kominy i ścieki, chowaj ą
koła od wozów albo dyszle. Kto poskąpił zapustującym "camporakam" i potrząsnął za skąpo
sakiewką, tego czeka zaiście groźna zemsta.
W noc wielkanocną po wsi ciągną równieŜ procesje śpiewających dziewcząt i kobiet.

Marzanna co : robimy, mówimy, śpiewamy. Slavic rituals, practices and customs

Marzanna

Zwyczaj ten obchodzony do dziś w całej Polsce nazywany jest topieniem lub paleniem kukły słomianej zwanej Marzanną, Moreną, Śmiercią, Śmiercichą. Marzanna jest wyobrażeniem i symbolem zimy, śmierci, wszelkich chorób i zła a jej niszczenie symbolizuje jej koniec, rodzenie się nowego życia, magicznym przywoływaniem wiosny. Ludzie zmęczeni zimą, nie chcąc dłużej czekać na przybycie wiosny starają się ją przywołać topiąc kukłę Marzanny. Obrzęd topienia zazwyczaj odbywa się 21 marca, w pierwszy dzień wiosny, bądź po prostu w jeden z dni przedwiośnia, kiedy to śnieg już topnieje, a na świecie pojawiają się pierwsze kwiaty. Kukłę Moreny - postać kobiecą, robi się ze słomy i w zależności od regionu w którym obrzęd jest odprawiany przyodziewa się w białe płótno albo stroi się w świąteczne ubranie: biała koszulę, gorsecik, spódniczkę, koniecznie z wiankiem na głowie. Tak zrobioną Marzannę w uroczystym orszaku obnosi się od domu do domu aby zabrała z niego całe zło, wszelkie choroby, kłopoty i niepowodzenia. Następnie wynosi się ją i podpala, palącą się kukłę wrzuca do wody, stawu, jeziora, rzeki. Wszystkie te czynności wykonywane przez uczestników obłożone są pewnymi nakazami i lepiej nie ryzykować zachowania niezgodnego z rytuałem, bo może to sprowadzić nieszczęście. Np. nie wolno dotykać pływającej już w wodzie Marzanny bo może uschnąć ręka, należy jak najszybciej odejść z miejsca topienia Moreny, nie oglądając się za siebie bo można się rozchorować. Trzeba uważać by odchodząc nie potknąć się i nie upaść bo oznaczać to będzie rychłą śmierć.

Ten stary obrzęd topienia Marzanny przetrwał do dziś, pewnie dlatego, że stał się dziecięcą zabawą urządzaną na powitanie wiosny. Obecnie bardzo zmodyfikowany przede wszystkim przez dzieci praktykowany jest dobrą raczej zabawa niż obrzędem żegnania zimy. W wielu regionach został bardzo zmieniony i obok kukły dzieci palą również złe stopnie wycięte z kartony, których nie chcą dostawać w szkole.

Gaik

W niektórych regonach Polski np. na Śląsku zwyczaj topienia Moreny nierozerwalnie związany jest z innym od wieków praktykowanym obrzędem zwanym gaikiem, maikiem, lateczkiem.

Tak jak utopienie Marzanny było wygnaniem zimy, tak wprowadzenie gaika do wsi było symbolem wprowadzenia wiosny, początkiem nowego roku gospodarczego, rozpoczęciem prac na roli. Gaik to gałąź sosny lub jodły przystrojona przez dziewczęta wstążeczkami, świecidełkami, koralikami. Obchodzono z nią wieś, podobnie jak z Marzanną śpiewając piosenki. Z tym, że Gaik mogły wnosić tylko dziewczęta.

Inne obrzędy magiczne

Z obrzędami przywoływania wiosny związanych było szereg różnych praktyk magicznych mających na celu zapewnienie płodności gleby i urodzaj plonów. Istniał np. zwyczaj oblewania wodą czy obdarowywania jajkami. Oblanie kogoś wodą stanowiło dość swoistą formę życzenia, aby pola jego nie ucierpiały od suszy. Natomiast jajka w wierzeniach słowiańskich podobnie jak w wierzeniach innych ludów były symbolem płodności, siły witalnej. Jaja przeznaczone do obdarowywania były pięknie zdobione malunkami symbolizującymi Boga słońca i płodności. Innym zabiegiem gwarantującym dobre plony był zwyczaj podkładania pod pierwszą zaoraną skibę palmę albo ziele poświęcone w poprzednim roku. Pierwsze wypędzane na pastwisko bydło odbywało się wspólne dla całej wsi, zazwyczaj w dzień św. Wojciecha i św. Jerzego 23 kwietnia. Aby chronić bydło przed złymi mocami, kładziono pod progiem obory Wielkanocą palmę, sól, jajko i nóż. Okadzano je dymem z ogniska w którym palono Wielkanocne palmy.

Bocian i jaskółka

Najbardziej oczekiwanym zwiastunem wiosny były ptaki powracające z dalekich krajów. Bocian symbolizował macierzyństwo, a ten kto pierwszy zobaczył jaskółkę miał zapewnione powodzenie w życiu. 

Bania czyli slowianska sauna. Bania slavic steamroom

Zacznijmy od poniższego wycinka z dawnych kronik:


(…) nie mają oni łaźni, lecz posługują się domkami z drzewa. Zatykają szpary w nich czymś, co bywa na ich drzewach, podobnym do wodorostów, co oni nazywają: mech. Służy to zamiast smoły do ich statków. Budują piec z kamienia w jednym rogu i wycinają w górze na wprost niego okienko dla ujścia dymu. A gdy się piec rozgrzeje, zatykają owo okienko i zamykają drzwi domku. Wewnątrz znajdują się zbiorniki na wodę. Wodę tę leją na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary. Każdy z nich ma wiecheć z trawy, którym porusza powietrze i przyciąga je ku sobie. Wówczas otwierają się im pory i wychodzą zbędne substancje z ich ciał. Płyną z nich strugi [potu] i nie zostaje na żadnym z nich ani śladu świerzbu czy strupa. Domek ten nazywają oni: al-istba (…)







Księga dróg i krajów z 1066 roku autorstwa arabskiego pisarza Abu Obaida Abdallaha al Bekri z Kordoby, tak opisuje drewnianą łaźnię słowiańską z IX-XI wieku: "Budują piec z kamienia w jednym rogu i wycinają w górze na wprost niego okienko dla ujścia dymu. A gdy się rozgrzeje, zatykają owe okienko i zamykają drzwi domku.
Wewnątrz znajdują się zbiorniki na wodę. Leją ją na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary.(.) Wówczas otwierają pory i wychodzą zbędne substancje z ich ciał. Płyną z nich strugi [potu] i nie zostaje na żądnym z nich ani śladu świerzbu czy strupa. Domek ten nazywają al-i[s]tba [izba]". Taka tam tylko ciekawostka. Księgi nie czytałem nie miałem w rekach.
Rzućcie okiem też tutaj można sobie poczytać, że nie tylko ja wypisuję herezje..
http://www.freha.pl/lofiversion/index.php?t9024.htm






       Katarzyna Łukowska
  
BANIE
    
    
Tradycyjne budownictwo wsi suwalskiej to kryte słomą lub wiórem domy, stodoły i inne zabudowania gospodarcze, wykonane z drewna lub glinobitki - słomy zmieszanej z gliną.
W krajobrazie współczesnej nadwigierskiej wsi z tego tradycyjnego budownictwa pozostało niewiele. Pocieszający jest jednak fakt, że powraca się do dawnych tradycji budowlanych, pięknych w swojej prostocie drewnianych domów, czy będących dodatkową atrakcją turystyczną tego regionu - bani.
Słowo bania (lub bajnia), mające słowiańskie pochodzenie, na terenie Suwalszczyzny funkcjonowało zazwyczaj w połączeniu z przymiotnikiem „rosyjska”. Już od XIX wieku banię kojarzono bowiem z tradycją rosyjską. Aleksander Brückner w „Początkach i rozwoju języka polskiego“ oraz w „Słowniku etymologicznym języka polskiego” twierdzi, że pierwotnego znaczenia słowa bania można doszukiwać się w słowie „dół, dołek”. Na terenach zachodnich słowo bania, oznaczające łaźnie, nie było używane. Słowianie nie znali słowa „łazienka”. Mieli tylko małe izdebki, gdzie ciało poddawano „parzeniu”, poprzez polewanie wodą gorących kamieni.
Bania było to pomieszczenie, w którym panowała wysoka temperatura i wysoka lub niska wilgotność (w zależności od rodzaju bani), w którym spędzało się od kilku do kilkunastu minut. Służyły one oczyszczaniu ciała, poprzez wypocenie się, a następnie spłukanie wodą.
Najstarsze budowle tego typu na świecie pochodzą ze starożytnego Rzymu, Grecji Egiptu. Znali je również Chińczycy. Słynne łaźnie - termy, były to kompleksy budynków składające się z basenu, szatni, osobnego pomieszczenia z gorącą wodą, łaźnią parową, czy łaźnią suchą. Z badań archeologicznych i nielicznych dokumentów pisanych wiadomo, że nasi przodkowie przywiązywali wielką wagę do zachowania higieny.
W „Księdze dróg i krajów” z 1099 r., o tradycyjnych baniach (łaźniach) pisał w swojej relacji z podróży po Polsce Arab Al-Bekri z Kordoby. Pisze, że Polacy nie znają kąpieli „lecz budują sobie dom z drzewa i zatykają szczeliny jego żywicą (...). W domu tym czynią ognisko z kamienia w jednym kącie i na samym wierzchu nad ogniskiem robią otwór dla wypuszczania dymu. A skoro ognisko się rozpali, zamykają okno i zapierają drzwi domu. Mają tam naczynia do wody, którą polewają ognisko, dla wytworzenia pary. Każdy z nich ma wiązkę suchych wici, którymi w ruch wprawiają powietrze i przepędzają do siebie. Wtedy ciekną z nich rzeki potu i otwierają się ich pory, a co zbytecznego, wychodzi z ich ciała i na żadnym nie zostaje śladu krost ani wrzodów”.
Za panowania Piastów i Jagiellonów na ziemiach polskich było wiele budynków o takim przeznaczeniu. Z czasem drewno zastąpił kamień i cegła, a łaźnie zaczęły się cieszyć coraz większa popularnością. Mieściły się w murowanych budynkach, do których rurami doprowadzano wodę. Łaźnie kobiece były odseparowane od męskich. Można tam było się ostrzyc i ogolić, a także poddać się zabiegom kosmetycznym i lekarskim. Pełniły one również funkcje towarzyskie.
Dawniej łaźni zażywano często, czasem nawet w niedzielę; w sobotę należało to do obowiązku. Nawet w podróży chętnie zatrzymywano się w miejscach gdzie były banie i gdzie można było ciało poddać działaniu gorącej pary lub ciepłej wody. Jeszcze w XVII wieku, każde miasteczko, dwór szlachecki i wieś na swoich obrzeżach miały własną banię czy łaźnie. Posiadały izbę, w której znajdował się piec i ognisko, gdzie na rozpalone kamienie w palenisku lano drewnianymi cebrami wodę.
Duża cześć tych budynków uległa zniszczeniu podczas trapiących Rzeczypospolitą wojen. Po potopie szwedzkim liczba funkcjonujących bani i łaźni, a także ogólny poziom higieny znacznie się obniżyły. Upowszechnił się nawet pogląd, że częste mycie skraca życie. Na Suwalszczyźnie sytuacja zmieniła się po przybyciu na ten teren rosyjskich Staroobrzędowców.
W północnej Suwalszczyźnie osiedlili się oni w drugiej połowie XVIII wieku, po rozłamie jaki nastąpił w Kościele Prawosławnym. Starowierzy nie zgadzali się z reformami w Cerkwi Prawosławnej patriarchy Nikona i schronili się na Suwalszczyźnie przed prześladowaniami religijnymi. Byli dobrymi rzemieślnikami: cieślami, drwalami, a mieszkając na tych terenach przyczynili się do rozwoju budownictwa drewnianego. Dzięki nim powstawały w okolicy jeziora Wigry bogato zdobione domy z przepięknie rzeźbionymi nadokiennikami, dekoracyjnymi okiennicami, urozmaiconymi szalunkami ścian i zdobionymi gankami. Prawdopodobnie to staroobrzędowcy zbudowali pierwsze na tym terenie banie.
Były one lokowane na obrzeżach miejscowości nad zbiornikami wodnymi lub ciekami, w których można było szybko schłodzić rozgrzane w bani ciała.
Typowa bania był to budynek drewniany o zrębowej konstrukcji ścian, łączonych „na obłap” lub „rybi ogon”. Niektóre z budynków posiadały podcienia gdzie ustawione były ławeczki służące do odpoczynku po wyjściu z bani. Dach był dwuspadowy, kryty oflisami lub dranicami. Dziś nowe budynki najczęściej pokrywane są wiórem osikowym.
Wewnątrz znajdował się przedsionek i właściwa łaźnia. Stał w niej piec z narzuconymi kamieniami, często z miejscem na sagan do grzania wody, ławki do siedzenia i pałok, czyli miejsce gdzie temperatura była najwyższa, służące do „parzenia się”.
   
Był również drewniany ceber lub kadź, w którym znajdowała się woda do polewania rozgrzanych kamieni. Czyniono tak dla uzyskania wysokiej wilgotności powietrza, przez co odczuwalna temperatura była wyższa.
W saunach suchych (fińskich) wilgotność powietrza jest niska, a temperatura powietrza osiąga w nich 85-100oC. W saunach parowych (baniach, łaźniach rzymskich) wilgotność powietrza dochodzi do 100%, przy temperaturze 40-50oC.
Aby dostatecznie ogrzać banię trzeba palić w piecu przez dwie do trzech godzin. W takiej tradycyjnej „czarnej” bani brak jest komina, a dym wydobywa się z paleniska do pomieszczenia, a następnie na zewnątrz przez otwarte drzwi i okna. Po nagrzaniu kamieni do odpowiedniej temperatury wygarnia się z paleniska popiół i resztki węgla drzewnego. Temperatura w pomieszczeniu jest rozłożona nierównomiernie - na górze pod sufitem osiąga 100-120oC, a przy podłodze 40-60oC. Po zamknięciu drzwi, kamienie polewa się wodą i smaga się ciało brzozowymi i dębowymi miotełkami. Ciało ochładza się przez polanie lodowatą wodą lub przez zanurzenie się w jeziorze czy rzece. Zimą, korzystanie z takiej sauny miało też swoje uroki; chłodzono się bowiem w wyciętej przerębli lub tarzając się w śniegu. Cały proces powtarza się przynajmniej dwukrotnie.
Korzystając z bani należy pamiętać, że wejście nie może być dłuższe niż 5 do 10 minut. Po każdym wyjściu należy się schłodzić ciało w wodzie lub w śniegu i chwilę odpocząć. W trakcie pobytu w saunie należy uzupełniać płyny, najlepiej przez wypicie gorącej herbaty, soku lub wody mineralnej. W czasie przebywania w saunie nie stosuje się żadnych kremów, aby nie blokować porów w skórze i nie zmniejszać możliwości wydzielania potu.
Korzystanie z bani ma znaczenie higieniczne, hartuje ciało i może pozytywnie wpływać na organizm człowieka. Oczyszcza go z nie- których produktów przemiany materii i toksyn. Podczas pobytu w bani temperatura skóry wzrasta do 400 C, rozszerzają się naczynia podskórne, a kurczą się wewnętrzne. Następuje przy- śpieszenie akcji serca. Początkowo rośnie ciśnie- nie krwi, ale pod koniec zabiegu spada. Wzrasta częstotliwość oddechów, co przyspiesza wentylację płuc. Wszystkie te zmiany stanowią „trening” dla układu krążenia i układu oddechowego zdrowego człowieka. Bania ma również zbawienny wpływ na kondycję psychiczną. Po okresie pobudzenia następuje uspokojenie i uczucie odprężenia. Zanim jednak zaczniecie korzystać z bani, zasięgnijcie porady lekarza, gdyż przy pewnych schorzeniach i w określonych stanach fizjologicznych pobyt w bani może być niewskazany.
   
Bania Piotra Malczewskiego we wsi Buda Ruska
(fot. J.Borejszo)
   
Obecnie tradycyjne banie znajdziemy jeszcze w kilku wsiach na terenie Wigierskiego Parku Narodowego oraz w jego otulinie: w Maćkowej Rudzie, Budzie Ruskiej, w Studzianym Lesie, w Piotrowej Dąbrowie czy w Jeziorkach. Większość z nich jest usytuowana nad rzeką Czarną Hańcza. Z przekazów mieszkańców wsi Leszczewek oraz z pozostałości po budynku wiadomo, że na końcu wsi, w kierunku na Cimochowiznę znajdowała się wspólna, wiejska „czarna” bania, która była wykonana z glinobitki. Sauny zażywało się zazwyczaj w sobotę, po całym tygodniu ciężkiej pracy w gospodarstwie. Osobno korzystali z niej mężczyźni i chłopcy, a osobno kobiety i dziewczęta. Było to miejsce spotkań towarzyskich. Rozmawiano tam o bieżących sprawach wsi, o polityce i o historii. Do dziś w miejscowości Piotrowa Dąbrowa jest jedna z ostatnich, odbudowana i działająca gliniana sauna.
Tradycja używania bani w końcu lat 90. ubiegłego wieku powoli zanikała. Dziś powraca się do wykorzystywania bani, jako dodatkowej atrakcji turystycznej. Zachowanie tych obiektów służy więc, nie tylko ochronie walorów kulturowych naszego krajobrazu, ale również może być dodatkowym źródłem dochodu. Coraz częściej w ofertach turystycznych z naszego regionu można znaleźć informacje o możliwości korzystania z uroków bani.   



Bania w każdym domu !

Słowiańskie święta w ciągu roku. Slavic people main CHRISTMAS DAYS. Slavic Tradition and customs

      
Dawne święta były często na tyle silne, że trwały mimo narzuconej struktury świąt kościelnych i naginały tę strukturę do własnego wzoru, zmuszały liderów nowej religii do kompromisów i do "chrzczenia" starej tradycji, jeśli nie mogli jej zwalczyć. Prócz chrystianizacji obyczaju, Słowiańszczyzna przez ostatni tysiąc lat przyjmowała także inne wpływy, przynajmniej dwóch rodzajów. Pierwszym były nie-chrześcijańskie i przedchrześcijańskie elementy przyklejone do przyjmowanych praktyk i wierzeń chrześcijańskich. Jednym z najbardziej wyraźnych przykładów data Bożego Narodzenia, wzięta wcale nie z Biblii, ale z solarnych kultów śródziemnomorskich. Drugą grupą wpływów są także nie-chrześcijańskie obyczaje sąsiednich narodów niesłowiańskich, których przykładem, też bożonarodzeniowym, niech będzie choinka - pochodzenia niemieckiego, a może skandynawskiego. 

    Próbując rekonstrukcji dawnego cyklu obrzędowego trzeba też mieć na uwadze, że Słowianie zapewne nigdy nie mieli jednego obyczaju, jednolitego na całym ogromnym obszarze swoich ojczyzn. Mając polski punkt widzenia, z pewnością zauważymy co innego, niż próbując zajrzeć w przeszłość "stojąc" w Rosji, Bułgarii czy w Chorwacji
Święta starosłowiańskie – Etniczne Święta Słowiańskie    
Główne:

  • 21-26 MARCA JARE -zwane Wielkanocne

     Równonoc wiosenna.Wielka Noc  Pierwszy dzień wiosny. Święto poświęcone narodzinom nowego życia po mroźnej zimie. Świętym drzewem tu jest Wierzba jako Drzewo Życia, z którego powstała ludzkość. Słowiańskim zwierzątkiem jest pisklak . W święta te dzień ten malowano pisanki, jajka które były symbolem odrodzenia życia. Potrawy to głownie potrawy o dużej jajek . Przede wszystkim ciasta , sałatki, i jajka w przeróżnej postaci. W pierwszy dzień tych świat , po śniadaniu rodziny udawały się na groby zmarłych gdzie spożywano pokarm i trunki (jakie kto woli ) w ramach składania  ofiary, z potraw ,przodkom którzy odeszli a patrzą na nas z góry. Święto poświęcone odrodzonemu bogu Jaryle i Rodowi26 marca jest tez Święto Peruna.co często było łączone ze Świętami Jarymi jako ze własnie teraz był czas zabawy jako ze święta te wypadają w 13 -ty miesiąc wyrównawczy ( kalendarz księżycowy - słowiański ) trwający zaledwie kilka dni.


  • 21-22 czerwca – Kres / Noc Kupały, Noc Kupalna, Kupalnocka. Przesilenie letnie. Szczyt i jednocześnie upadek władzy Jaryły. Święto obchodzone ku czci słońca i ognia. To właśnie w noc tego święta rósł legendarny kwiat paproci. Palono ogniska, puszczano wianki na wodę, chłopcy i dziewczęta łączyli się w pary. Trzonem obrzędu były ogniska, krzeszone pierwotnie (rytualnie) z drewna (Marcin z Urzędowa XVIw), kobiety przepasane bylicą piołunem śpiewały pieśni z motywem słońca do wróżenia i swatania dla młodych par; skakanie przez ogień, palenie słomianej kukły (Mary) lub ukwieconej końskiej głowy lub słomianego koła (Słońce); puszczanie wianków i zbieranie ziela (szukanie kwiatu paproci). Para Kupała-Mara występowała jako zamierzchłe świadectwo dualistycznego mitu brata i siostry: ognia i wody. Święto poświęcone bogu Dadźbogowi i Swarożycowi .
  • 23 września – Dożynki / Święto Plonów. Równonoc jesienna. Pierwszy dzień jesieni. Święto plonów poświęcone tegorocznym zbiorom zbóż. W święto dziękowano bogom za plony i proszono o jeszcze lepsze w przyszłym roku. Wróżono przyszłość, a po modlitwach organizowano rytualne biesiady. Święto poświęcone bogom Perunowi i Dadźbogowi Swarożycowi. Pozostałością jest obrzęd dożynek







  • 21-22 grudnia, czasem obchodzone aż do 6 stycznia – Gody, Kres, Stado, Kolęda.    Przesilenie zimowe. Najdłuższa noc w roku, ale po niej dzień znów zaczyna się wydłużać. Wróżono wówczas  pomyślność w nadchodzącym roku ciągnąć źdźbła siana czy tez  lejąc wosk. Ciekawe ze u Serbów wnoszono do domy konary Dębu. Choinka poczęła wypierać snopki dożynkowe które stojąc w kacie pokoju czekały wiosny.Nasiona  jako święte miały ochraniać nowe uprawy . Grupy kolędników  w rytualnych przebraniach obchodziły wszystkie domy niosąc czteroramienna gwiazdę  śpiewały kolędy i zbierały  zapłatę w naturaliach. Całowano się pod podłaźnicą i jemiołą, Przyozdabiając największe drzewa wstążkami,  łańcuchami ozdobnymi ,a obecnie tez światełkami śpiewało się i radowano, ze nadchodzi KRES dlugim nocom i nowy odrodzony Bóg przejmuje ziemie w swe władanie.   Spożywano 13 potraw, dbając jednocześnie o dodatkowe nakrycie dla zmarłych przodków (wiele z tych zwyczajów przetrwało do dziś). Większość z tych obyczajów jest nadal obecna choć głownie na terenach wiejskich zachowała swa bogata formę. Slowianskie zwyczaje powoli zacierają się , w miarę jak postępuje odpływ ludności słowiańskiej do miast, gdzie ulega ona wyśmiewającym ja nowo mieszczuchom rozlubowanym we wszystkim co nie słowiańskie,czyli wieśniacze. 
Pozostałe:
  • 27 Maj – Zielone Świątki.  Święto wiosny któremu towarzyszyły zwyczaje związane z siłą drzew, zielonych gałęzi Brzozy czy tataraku i wszelkiej płodności. Swiete Drzewo : Brzoza, Tatarak, Obyczaje to Wodzenie Kusta , Prowadzenie Królewny ( bogini Urodzaju, Urody , Obrodzenia ) Potrawy: Pieczono ciasta jak na Wielkanoc  ( Święta Jare ) Wybierano najpiękniejsza kobietę dziewice z otoczenia i przystrajano w gałązki Brzozy  ,  Klonu i Tataraku tak by jak najbardziej upodobniła się do uosobnienia życiodajnej mocy przyrody  ( czyli bogini ) płodności i urodzaju. Odwiedzała domostwa na zasadzie kolędy i kończono wielka uczta pod Swiętym Drzewem lub jakiejś gospodzie.
  • 20 lub 21 Lipca – święto Peruna. Czasem obchodzone aż do 27 lipca, zwane wówczas Perunowym Tygodniem
  • 2 Listopada – Dziady Jesienne. Święto zmarłych poświęcone przodkom. W święto palono ogniska na cmentarzach by ogrzać zmarłych, organizowano obiaty (uczty ku czci zmarłych) by zmarli nie głodowali, na rozstajach dróg palono “grumadki”, drewniane polana. Święto poświęcone bogu Welesowi i bogini Marze
  • Stado – trudne do umiejscowienia święto, opisane w źródłach jako słowiańskie igrzyska.

     Współcześnie, w swym stosunkowo pierwotnym znaczeniu, święta te są nadal obchodzone przez rodzimowiercze związki wyznaniowe (prawnie działające i zarejestrowane w MSWiA)



Pismo Słowian. Runy, bukwy, znaki, głagolica.



 Natknąłem się na prace pana Winicjusza Kossakowskiego o piśmie polskim a raczej prapolskim, czyli słowiańskim . Piśmie które zostało odtworzone  sposobem organoleptycznym. Pismo nieakceptowalne przez nikogo w kraju ,a z pomocą którego da się odczytać niemal wszystkie zabytki z czasów sprzed  starożytnej Grecji. Czyżby  sens jaki płynie z  odczytania  najstarszych zabytków piśmiennictwa europejskiego nie wystarczy by przekonać siwe głowy nauki polskiej ? Wygląda na to ze będzie to bardzo trudne gdyż podejście typu "nie bo nie" bierze gore nad zdrowym rozsądkiem i skutecznością zastosowania. To nie może być przypadek.  Negacja i zaprzeczenie wypowiadane są zanim pada pytanie bądź teza. Przyczyny sukcesu każdego przedsięwzięcia zawsze pozostajea zamglone i do końca niedoskonale. Nikt nie wie tak do końca czy twórca ma racje. Co udowadnia i rozstrzyga niepewność ? Efekt kocowy.  Fakt . Fakt czy coś działa czy nie. 
    Uważam przeto za mój obowiazek dać Wam, szerszemu gronu, szanse na wyrobienie opinii. Kto ma raje ? Choć już można natknąć się w sieci na poniższa treść, to nie zaszkodzi przytoczenie jej tu na tym blogu. Świadomość własnej przeszłości  powinna zagościć w każdej polskiej głowie. 


© copyright by Winicjusz Kossakowski
Winicjusz Kossakowski


Ideologiczne kłamstwo  sprzed tysiąca lat.




Czy głagolica została stworzona do zapisu słowiańskiej mowy przez św. Cyryla?


Cyryl był Grekiem. Niektórzy przydają mu matkę Słowiankę, inni tylko nianię. W tej chwili to nie jest ważne. Jest faktem, że znał język słowiański i był filozofem, czyli uczonym w piśmie. Przez swego władcę został oddelegowany do państwa  Chazarów by pomagać w budowie miasta na wzór europejski. Spotkał tam naród, który chętnie słuchał słów bożych. Świetny materiał do działalności misyjnej. (W jakim języku się z nimi porozumiewał – historia milczy). Niestety nic z tego nie wyszło, ludowi temu wcześniej przydano judaizm. Musiał wracać do kraju. Podróżował przez kraje słowiańskie i zdziwił się bardzo, że ludność miejscowa zna prawdziwego Boga. Doszedł do wniosku, że byli chrześcijanami, ale zatracili wiarę. Zaczął nauczać i był chętnie słuchany a nawet uwielbiany. Przetłumaczył „Biblię” na język słowiański i udał się do papieża. Biblia była napisana nieznanym alfabetem. Miał problem. Niektórzy biskupi uznali ją za „płód Szatana”.


  Papież uwierzył i wysłał go na misję do Słowian.


Jest to króciutkie streszczenie z pracy Z. Kossak-Szczuckiej „Troja Północy”.


W  tym miejscu pojawia się pytanie: Czy alfabet słowiański, zwany Głagolicą, był dziełem św. Cyryla, czy nie?


Jeżeli był jego dziełem, czemu litery tak skomplikował?


Jeżeli był jego dziełem, czemu niektórzy biskupi uznali to za płód Szatana?


Spróbujcie zapamiętać ten alfabet i za chwilę go zapisać.


Jest to niemożliwe w przeciwieństwie do run polskich.


Po jednym wykładzie większość słuchaczy potrafi zapisać około sześćdziesięciu znaków, jedynie dlatego, że zapoznała się z zasadą budowy run. (Niektóre runy są rysowane w różnych ujęciach, stąd ich wielość).


Dopóki nie poznamy zasady budowy głagolicy, będziemy mieli zawsze ten problem.


Przypuszczam, że wykorzystano „sposób” egipski. Litery są rysunkami po rozpoznaniu których, czytamy jedynie pierwszą głoskę. Musimy poznać, jaką nazwę noszą rysunki i w jakim języku. Wątpię by to było możliwe, ale warto spróbować.


Należy sobie uświadomić jeszcze jedno.


Celem każdej ideologii jest zapanowanie nad światem i wszystkimi ludami.


Podstawą ideologii jest zapanowanie nad ludzkimi myślami, a właściwie zastąpienie ich odczuciami. Odczucia mają zdominować rozum, do tego stopnia, że człowiek walczy i ginie jako sterowalny cyborg.


Ideologię dobiera się w zależności od zastanej kultury narodu, który chcemy opanować.


Takim czynnikiem w średniowieczu, była religia. Nieważnym było bóstwo i zasady. Jeżeli potrzeba tego wymagała, ideologia potrafiła dostosować się do zastanych wierzeń, przejąć je jako własne razem z miejscami kultu.


Podstawą każdej ideologii jest niszczenie zastanej kultury. Podstawowym wrogiem chrześcijaństwa było pismo i historia narodu. Tam, gdzie wchodziła inkwizycja narodowe pismo, jako „płód szatana”  , szło na stos. Doszło do tego, że wytępiono znajomość pisma i wśród narodów Europy. Pismo stało się orężem ideologii. Największy rezun chrześcijański, Karol Wielki, nigdy nie nauczył się pisać.


Po ideologii chrześcijańskiej nastało panowanie ideologii Karbonariuszy, które rozpoczęto od wyrżnięcia księży, akcjonariuszy chrześcijaństwa i niszczenia osiągnięć kultury Chrześcijan. Palono i wysadzano kościoły i cerkwie w Rosji opanowanej przez ideologię komunistyczną.


Wraz z niszczeniem zabytków i kultury niszczy się historię i pamięć narodu.


W tej chwili świat jest podbijany przez nową ideologię, która jak to zwykle bywa, neguje zastaną. Zasady jednak pozostają.


Przed kamerami telewizji w czasie wizyty na UJ w Krakowie, wypowiedział się jeden z „prezydentów zaprzyjaźnionego kraju”: „Polaków nie należy uczyć historii”. W innej pracy „zaprzyjaźnionego” wyczytałem myśl: „Polaków nie należy uczyć czytania i pisania. Wystarczy im telewizja”.


Te same zasady panowały tysiąc lat temu. Zniszczono polskie pismo do tego stopnia, że tzw. „uczeni” zastanawiają się , czy w ogóle istniało.


Głagolica ocalała jedynie dlatego, że tym alfabetem zapisano ówczesny fetysz, który  nie spłonął ponieważ zaakceptował go ówczesny papież. Dzięki pracy, wymowie i zabiegom św. Cyryla ocalała część dziedzictwa słowiańskiego. Gdy nie udało się zniszczyć słowiańskiego pisma, wymyślono nową bajeczkę na użytek podbitych.


„Wy byliście dzikimi barbarzyńcami, odzianymi w skóry zwierząt, ganiającymi po lasach za zwierzyną. Kulturę i pismo przyniosło wam chrześcijaństwo. To święty Cyryl stworzył wam alfabet i pismo. Bądźcie wdzięczni za niesienie kultury i oświaty.”


Jest XXI wiek, a ową bzdurę powtarzają „naukowcy” i to na blogu Białczyńskiego.


Winicjusz Kossakowski

Wigilia i Święta. Prawosławne , katolickie czyli slowianski tj. polskie, ukrainskie, rosyjskie, serbskie, chorwackie, czeskie, slowackie, slowenskie, serboluzyckie, bulgarskie, rumunskie

Ten wpis to zupelna prosba do odwiedzajacych.




Leopold Staff  "Wigilia w lesie"



Znane z licznych wykopalisk symbol poganski sfastyi.  Czyzby to "Pierwsza Gwiazda" ?

Jesli znacie jakiekolwiek zwyczaje dotyczace czasu wigilji, czy swiat w ogole, prosze piszcie w komentarzach a my bedzieny umieszczac je tu w mojejzadrudze na zasadach ladu i porzadku. Mamy na mysli zwyczaje, przystrajanie stolu, to co sie robi przed , w trakcie jak i po tych uroczystosciach. Pamietajmy tez o strojach, slowach przyspiewek czy tradycyjnych powiedzen . Zapraszamy...



ACTA za i przeciw. ACTA yes or no .

    ACTA to  porozumienie światowych rządów z  wlascicielami praw autorskich miedzy soba . Nie autorów czy twórców sztuki intelektualnej a wlascicielami ichnej pracy. To jak Zaproponować sw. Mikolajowi ze odbierze mu się wór z podarkami by bylo mu lżej, jak odebranie otyłym samochodów by schudli , jak wprowadzenie demokracji w Iraku czy Iranie by ludzie, szanujacy fetyszystycznie lad i podział spoleczny na kasty , w końcu poczuli sie nieodpowiedzialni. Po prostu do rany przyłóż.




    Ale czy na pewno?




   Czy normowanie, kształtowanie  otaczajacej nas rzeczywistości na mode amerykańską czy euroniemiecka jako ze Niemcy realizuja rownie dobroczynna dzialalnosc w stosunku do reszty eurowojewodztw jak amerykanie do swiata islamu,  jest jedyna słuszną droga. Czy naga Rihana jest tym czym chca byc nasze polskie piękne kobiety ? Czy blondyna z murzynem to właściwe połączenie ? Czy kredytalizm to jest to co każdy na świecie potrzebuje jeszcze o tym nie wiedząc? Czy na prawdę amerykanie wiedza co jest dobre a co złe ?


                                                           


   Jóź sam fakt narzucania czegokolwiek , czy to marchewka czy kijem, to manipulacja spoleczna na swiatowa skale. Wszystko co proponuje anglosaska kultura już kiedyś bylo i zakończyło się porażka oraz upadkiem kulturalnym. ( Imperium Rzymskie, Imperium Brytyjskie )   Obecnie nie ma wojen a caly podbój odbywa się dzięki manipulacji głowami państw ( tak Czechoslowacja poddała się  3Rzeszy ), poprzez przejmowanie co bardziej atrakcyjnych działalności  gospodarczych czy zasobow naturalnych i spychanie tybylczej kultury w cień. ( otwarcie bazy amerykanskiej spowoduje pojawienie sie w okolicy tejże  bazy kobiet zuroczonych dolarem i pewnością siebie prezentowana przez american boys, przez co , tu nowonarodzone dzieci nie będą już Słowianami ) Pieniadz , poprzez technologie rzadzi. ludzkim szczęściem.





 Wracając do  ACTA to należy pamiętać ze jest to ograniczenie. Jesli zostaniemy zmuszeni do placenia za ogladanie seksownych nog Beyonce, nagich piersi Rihiany czy  Lysiejacego Pazury to choć zyski ich promotorów wzrosną to poziom dotarcia i manipulacji społecznej zmnieszy się. Jak to jest możliwe ? Kazda prohibicja prowadzi do rozwoju przestepczosci ale tez i do samowystarczalności. Ja zabiore dzieci nie do kina na nowy film Disney`a a to teatru lalek , jako slowianin ceniacy wartości rodzinne zaproszę ich  na wspólny seans w mym  kinie domowym  3D gdzie moge robić co chce. I już tylko sprawdzone dzieła sztuki filmowej zasłużą na ma wizyte w kinie. Cala reszta na mnie nie zarobi, gdyż jestem swiadomy manipulacji.  Skończy się uzaleznienie dzieci od gier czy filmow gdyz to stanie duzo trudniejsze do zdobycia. Prawda o wszechswiecie jest jedna, przyroda pustki nie lubi. Tam gdzie, poprzez ACTA, pojawi sie wolny czas wejdze nuda i chęć zrobienia czegoś, wejdze samowystarczalny, samonapedzajacy się rozwój wewnętrznyMłodzież i dzieci zaczną znowu tworzyć własne powiedzenia i kulturę. Zaprzestana korzystać z łatwej fastfoodowej popkultury. Nowe pokolenie aktorów zacznie robić coś więcej niż dubing do filmów zagranicznych , gdyż za beznadziejne filmy zachodnie nikt nie zapłaci. ( oczywiscie to spowoduje wzrost cen biletow jako ze monopol swoje musi wziasc) . Ja na bloga nie wlkleje zdjecia cycek Rihany a jej własnoręczny rysunek satyryczny , nagram córkę jak śpiewa znane kolysanki " Ach spij kochanie " czy  " z popielnika na  Wojtusia "czy piosenki dla dzieci nieznacznie zmieniajac slowa i wstawiajac w internet za darmo. 





    Jako wyznawca praw przyrody oznajmiam ze ze Slowianami jeszcze nikt nie wygrał ...